Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski i makarony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski i makarony. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Makaron z dynią, czosnkiem i szynką

Nie da się ukryć, że w powietrzu bardziej czuć już zimę niż jesień. Liście opadły, jest smętnie i szaro. Znikają powoli ze straganów te różnorodne warzywa i owoce. Dynia jeszcze obecna choć coraz mniej trendy po końcówce października i początku listopada;). Teraz już bardziej do jedzenia niż do patrzenia. Większość odmian można oczywiście przechowywać przez kilka miesięcy w odpowiednich warunkach i tym, którzy dynię w kuchni cenią radzę to zrobić- to ostatni dzwonek! Tymczasem jakiś czas temu na moim talerzu wylądował makaron z dynią w towarzystwie pysznych dodatków- szałwii, czosnku i szynki. Idealnie się sprawdza jako pyszny obiad lub sycąca kolacja. Porcja na dwie osoby.



Makaron z dynią, czosnkiem i szynką

  • 120 gram upieczonej dyni(najlepsza będzie niezastąpiona hokkaido)
  • cztery ząbki czosnku
  • 200 gram makaronu( u mnie makaron "uszka")
  • cztery plastry szynki wędzonej lub szynki dojrzewającej np. szwarcwaldzkiej 
  • kilka listków szałwii
  • trzy łyżki oliwy z oliwek Olitalia
  • sól i pieprz do smaku

Makaron ugotować w osolonej wodzie do pożądanej miękkości. Na patelnię wlać oliwę. Podgrzać i wrzucić rozgniecione i drobno posiekane ząbki czosnku. Podsmażyć aż się zrumienią. Dodać szynkę i dynię, przesmażyć aż dynia nabierze złotego koloru. Dołożyć makaron, szałwię i delikatnie wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Podawać.


czwartek, 26 września 2013

Dyniowe gnocchi z masłem szałwiowym

Danie o nazwie co najmniej wykwintnej. Kryje w sobie jednak prostotę składników i harmonię smaków, która kryje się w zgranym duecie dyni i szałwii. Zadziwiające jak to ziółko kojarzące się z herbatką na obolałe gardło potrafi urozmaicić słodkawą nutę dyniowych klusek. To danie na pochmurne i smutne dni, pełne słońca i myśli o złotej, polskiej jesieni na, którą wszyscy mamy nadzieję. Energetyczny kolor wprost dodaje animuszu i zachęca do zjedzenia. O tym jak przygotować puree z dyni pisałam już w zeszłym roku. Teraz skorzystałam już ze świeżego produktu, bo sezon właśnie się rozpoczął. Nabyłam więc dynię hokkaido- niezwykle smaczną odmianę o niedużych(jak na dynię oczywiście) owocach, pięknym kolorze i niezrównanej zawartości witaminy A. Można ją jeść razem ze skórą. Miałam lekki problem z wyrobieniem ciasta bo za nic nie chciało się lepić, a im więcej mąki, tym gnocchi będą twardsze. Lepiej więc przygotować trochę cierpliwości i dobrze namączyć ręce by się nie przykleić. Porcja na dwie osoby.




Dyniowe gnocchi z masłem szałwiowym

  • szklanka puree dyniowego (przepis znajduje się tutaj)
  • 1,5 szklanki mąki pszennej(może być potrzebna większa ilość)
  • jedno jajko
  • 40 gram masła
  • 6-8 listków szałwii
  • sól do smaku
  • opcjonalnie: parmezan lub inny twardy ser do posypania
Puree wymieszać z mąką i jajkiem.Wyrobić na gładką masę, może być dość luźne i klejące. Odrywać po kawałku ciasta i formować w rękach owalne kluski. Docisnąć lekko wierzch widelcem. W garnku zagotować wodę. Wkładać do gotującej się gnocchi i gotować jeszcze około dwóch minut od wypłynięcia. Odsączyć na sitku. Na patelni rozgrzać masło, wrzucić szałwię i kluski. Smażyć aż nabiorą lekko złocistej skórki. Posolić i podawać lekko posypane parmezanem.




Smacznego!

środa, 11 września 2013

Kujawskie(?) kluski ziemniaczane

Chciałabym wiedzieć czy to danie na pewno pochodzi z tego regionu, ale zawsze w takich przypadkach dowiem się, że w innych województwach już od pokoleń spożywa się je na obiad;). Ja w każdym razie pierwszy raz jadłam tego rodzaju kluski tutaj, w Toruniu. Można znaleźć je w karcie większości tutejszych restauracji, są też tradycyjnym dodatkiem do czerniny. Podawane na różne sposoby, z różnymi dodatkami często jako główne danie bo są baardzo sycące. Najczęściej spotyka się wersje z boczkiem lub podsmażoną cebulką, twarogiem lub z kapustą zasmażaną. Ich szarawy kolor to zasługa mąki żytniej i przygotowania klusek z surowych ziemniaków. Jeśli nie posiadacie malaksera, który zetrze ziemniaki na papkę możecie użyć np. sokowirówki i dodać tylko zebrany krochmal, wylewając wodę. Porcja na cztery osoby.



Kluski ziemniaczane

  • 1,5 kilograma ziemniaków
  • około 3/4 szklanki mąki żytniej(typ 720)
  • 1/4 szklanki mąki pszennej
  • dwa jajka
  • sól
Do podania:
  • twaróg
  • podsmażony boczek
  • zrumieniona na złoto cebulka
  • kapusta kiszona lub zasmażana
Ziemniaki obrać, umyć i osuszyć. Zetrzeć na zupełną papkę. Odcisnąć z nadmiaru wody, dodać mąkę i jajka. Dokładnie wymieszać aż do uzyskania konsystencji gęstej masy(może to wymagać większej lub mniejszej ilości mąki, dlatego nie należy wsypywać całej od razu). W garnku zagotować dużą ilość wody, osolić. Zamoczyć drewnianą deskę. Nakładać porcje ciasta na deskę i za pomocą łyżki moczonej we wrzątku zsuwać drobne porcje do gotującej się wody. Gdy całość będzie już w garnku gotować krótko pod przykryciem(około 3-4 minut). Odcedzić na sicie i podawać gorące z wybranymi dodatkami. 


sobota, 4 maja 2013

Penne z suszonymi pomidorami, szpinakiem i mozarellą

Z chwilą nastania temperatur wyższych niż marne dziesięć stopni od razu mój organizm domaga się lżejszych potraw. Już nie kuszą mnie sycące gulasze i gęste zupy. Teraz domagam się warzyw, owoców i jak najmniejszej obróbki świeżych produktów. Czekam z niecierpliwością na młode ziemniaki, czereśnie, wiśnie,  koperek i rzodkiewkę z własnych skrzynek(już wzeszły!). Tymczasem posiłkuję się odrobiną mrożonego arsenału w postaci szpinaku, oraz smaku lata zamknięty w słoiku z suszonymi pomidorami. Ten makaron to idealna propozycja na lekki obiad lub smaczną, letnią kolację. Idealnie będzie też pasować jako ciepła sałatka do mięs. Można ją zresztą uzupełnić o podsmażonego kurczaka, ale w wersji wegetariańskiej smakuje równie wyśmienicie. Do przygotowania użyłam makaronu Arrighi- dobrze się gotuje, idealnie zachowuje kształt i smakuje świetnie;). Przepis dostałyśmy od pani Ani- serdecznie pozdrawiam;).



Penne z suszonymi pomidorami, szpinakiem i mozarellą
  • 500 gram makaronu Arrighi penne rigate
  • dwie kulki mozzarelli bez zalewy
  • 300 gram mrożonego szpinaku
  • około 10-12 listków bazylii
  • 150 gram suszonych pomidorów Ponti+ pięć łyżek oleju z pomidorów
  • sól, pieprz i dwa ząbki czosnku
Makaron ugotować w osolonej wodzie. Mozzarellę porwać na drobne kawałki, wrzucić do miski z rozmrożonym szpinakiem. Bazylię posiekać, pomidory pokroić na drobne kawałki. Gorący makaron wymieszać ze szpinakiem, mozzarellą, pomidorami i szpianakiem. Dodać dwa rozgniecione ząbki czosnku, sól, pieprz. Polać odrobiną oleju z pomidorów i wymieszać. Podawać ciepłe. 



wtorek, 26 lutego 2013

Niefotogeniczne kluski kładzione

Wracam w końcu z nowymi przepisami i planami na regularne dodawanie postów. Co z tego wyniknie to się okaże, ale postaram się- to pewne. Nie muszę chyba nikomu powtarzać jak bardzo jestem człowiekiem- węglowodanem. Tym dziwniejsze, że te właśnie kluseczki jadłam tylko kilka razy w życiu. A szkoda, bo to fajny dodatek do zup, ale także samodzielne danie. Idealnie sprawdzą się w pomidorowej, świetne będą z gulaszem zamiast kaszy. Dobrze też będą smakować jako danie na słodko, na przykład z twarożkiem lub owocami. Cokolwiek z nimi nie zrobicie, nie będziecie żałowali;). Z podanych proporcji mi wyszła miseczka i trochę. Aby ciekawie je urozmaicić można dodać sera o wyrazistym smaku(np. parmezan) lub trochę ziół, na przykład bazylii lub koperku. Nic natomiast nie zmieni faktu, że kluseczki te są porażająco niefotogeniczne.



Kluski kładzione

  • jedno jajko
  • półtora szklanki mąki pszennej(można zastąpić pełnoziarnistą)
  • szklanka mleka
  • szczypta soli
  • jedna łyżka oleju lub oliwy
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą połączyć. W garnku zagotować wodę i na wrzątek wrzucać z mokrej łyżki(łatwiej schodzą) ciasto. Powtarzać czynność aż do wykorzystania całego ciasta. Wyjmować z garnka łyżką cedzakową gdy wypłyną na powierzchnię. Można zlać wodą lub okrasić masłem aby się nie posklejały. 


środa, 6 czerwca 2012

Gruba muszla- conchiglie nadziewane mięsem w sosie pomidorowym

Ależ zwlekałam z dodaniem tego wpisu, przeleżał w kolejce właściwie tydzień zanim postanowiłam się za niego ponownie zabrać! Jestem chodzącym węglowodanem więc uwielbiam wszelkiej maści makaron, kaszę, ryż itp. Zwłaszcza ten pierwszy. A ponieważ do tego bardzo lubię ser żółty i wszystko właściwie co pomidorowe to wiedziałam jak skończy opakowanie tych "muszelek". Danie jest mniej kłopotliwe niż cannelloni, przez wzgląd na nadziewanie które idzie znacznie łatwiej gdy nie trzeba cisnąć farszu do rury, którą z drugiej strony zatykam łyżką;). Smakuje śródziemnomorsko i na pewno fani nudlów będą zadowoleni;)



Conchiglie nadziewane mięsem w sosie pomidorowym

* 20 dużych muszli makaronowych
* 500 gram mięsa mielonego
* jedna średnia cebula
* sól, pieprz, listki świeżej bazylii
* 30 dag sera żółtego
* ulubiony sos pomidorowy dobrej jakości- około 600-800 ml ( mam na myśli oczywiście wersję domową!)

Cebulę obieramy, siekamy na drobną kostkę i podsmażamy na oleju. Kiedy się zrumieni dodajemy mięso i przyprawiamy solą, pieprzem oraz innymi ulubionymi przyprawami. Smażymy około 10-15 minut. Muszle gotujemy al dente. Ważne jest aby ich nie rozgotować za bardzo bo stracą kształt i trudno będzie je nadziewać. Hartujemy je zimną wodą. Do naczynia żaroodpornego wylewamy połowę sosu. Muszle nadziewamy mięsem. Na wierzch każdej dodajemy odrobinę starkowanego  żółtego sera. Układamy je na sosie i zalewamy drugą połową. Zapiekamy około 25 minut w temperaturze 180 stopni. Uwaga! Muszle ugotowane al dente będą bardzo piły sos przez co należy uważać by danie się nie przypaliło. Podajemy gorące, posypane świeżą bazylią. 



Smacznego!


środa, 16 maja 2012

Królowa Carbonara pierwsza;)

Klasyka makaronowego gatunku i miła odmiana gdy znudzi nam się sos z czerwonych pomidorów, zielonego szpinaku czy też inna warzywna wariacja. Bardzo smakuje mężczyznom, może za sprawą chrupiącego boczku. Choć nie znam kobiety, która ów daniem bym wzgardziła mimo że kaloryczność jest przepotworna. Raz na jakiś czas można się wyrwać spod reżimu diety i pozwolić sobie na taką przyjemność. Dla ludzi o zdrowych trzustkach i wątrobach. Przepis na cztery osoby, pochodzi z książki Tessy Capponi-Borawskiej "Moja kuchnia pachnąca bazylią"( swoją droga nikt chyba tak pięknie nie pisze o zapachach i smakach Włoch jak ta pani!:). Przepis na cztery osoby.



Spaghetti a'la carbonara

* 400 gram makaronu spaghetti lub wstążek
* 3 żółtka
* 150 gram wędzonego boczku
* 400 ml kwaśnej, gęstej śmietany
* średnia cebula
* tarty parmezan
* sól, pieprz

Żółtka rozkłócić(lekko ubić) ze śmietaną i wlać na dno dużego naczynia. Na gorącym oleju podsmażyć obraną i posiekaną cebulę. Kiedy zyska złoty kolor, zdjąć i usmażyć pokrojony w słupki boczek. Usmażyć do chrupkości i razem z cebulą dodać do śmietany i żółtek. Dokładnie i energicznie wymieszać trzepaczką. Ugotowany i gorący makaron wymieszać z resztą składników. Przyprawić do smaku. Wykładać na talerze i podawać posypane parmezanem.



poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Orzeźwiająco. Penne z tuńczykiem, cytryną i chilli

Kolejna wariacja na temat tuńczyka, makaronu itp. Jest bardzo szybka, łatwa i ma w sobie całą gamę kulinarnych doznać.Słodycz fasolki świetnie komponuje się z kwaśnym smakiem cytryny i pikantnym chilli dając kompozycję dość niecodzienną. Danie w sam raz na tropikalne upały, których się nie bardzo chyba ktokolwiek spodziewał w kwietniu. Osobiście wolę jednak smażyć jajka na parapecie niż używać go jako zamrażalnika;) Przepis na trzy osoby.



Makaron z tuńczykiem i cytryną

* 400 gram makaronu penne( lub muszelek czy kokardek)
* puszka tuńczyka w kawałkach w oleju
*  300 gram fasolki szparagowej zielonej

* jedna średnia cytryna
* płaska łyżeczka płatków chilli
* sól morska (do makaronu i do smaku)

Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Fasolkę przygotowujemy zależnie od tego czy jest mrożona czy świeża. Mrożoną wrzucamy na wrzątek i gotujemy do miękkości, a świeżą myjemy, oczyszczamy, kroimy(choć krojenie nie jest konieczne) na 3-4 centymetrowe kawałki i dopiero gotujemy do miękkości. W misce wymieszać tuńczyka, skórkę z wyparzonej cytryny, sok z połówki i chilli oraz sól do smaku. Wymieszać makaron z tuńczykiem, fasolką szparagową i podawać. Danie dobrze smakuje również na zimno.



sobota, 10 marca 2012

Domowy makaron pełnoziarnisty okraszony bluzgami:)

Że też mi do głowy wpadają czasem takie dziwne pomysły! Zachciało mi się makaronu domowego. I to jeszcze z mąki pełnoziarnistej i w dodatku z otrębami! Pełna zapału chwyciłam się robienia zupełnie nieświadoma co mnie czeka. A czekało wiele niespodzianek. Po pierwsze: mąka wychlała tyle wody, ile nie wypija przeciętny człowiek nawet na silnym kacu. Cóż, taki urok otrębów w sumie, mogłam to przewidzieć. Po drugie: zagniatanie tego ciasta zajęło mi z dobre pół godziny albo i więcej. Po trzecie okazuje się że makaronu z prawie kilograma mąki wychodzi dużo. Bardzo dużo. Nie mam gdzie w sumie szklanki postawić bo wszędzie na stołach się suszy ten cholerny makaron. Kiedy już w końcu wyrobiłam niesforne ciasto, rozwałkowałam pierwszą porcję i pocięłam, okazało się że reszta ciasta straciła jakoś dziwnie elastyczność i się rwało. Och, ale poleciało mięsa dzisiaj w mej kuchni( i nie mam tu na myśli żadnego drobiu, wieprza ani wołowiny nawet). Jednak i tak, o ironio, uważam że warto sobie taki makaronik zrobić. Tanio wychodzi, dużo go jest, no i jest zdrowy:)


Domowy makaron pełnoziarnisty


* 750 gram mąki pełnoziarnistej( u mnie "3 zboża" z Lubelli)
* 50 gram drobnych otrębów( u mnie żytnie)
* letnia woda
* łyżeczka soli
* dwie łyżeczki oliwy z oliwek
* jajka( niekoniecznie, im więcej jajek, tym ciasto będzie twardsze)



Mąkę i otręby mieszamy w dużej misie z solą. Dodajemy oliwę, ewentualnie jajka i zaczynamy wlewać wodę. Wyrabiamy stopniowo ciasto. Trzeba to robić energicznie i dość długo. Ciasto jest idealne jeśli jest zwarte, nie klei się do rąk, ale wciąż zachowuje swoją elastyczność. Odstawiamy je na 15 minut. W zależności od tego czy posiadamy maszynkę do makaronu czy też nie, odrywamy po kawałku ciasta i wałkujemy na cienki placek. Każdy placek lekko oprószamy mąką i czekamy aż lekko przeschnie( trwa to zależnie od wilgotności powietrza około 20 minut). Następnie podsuszone ciasto kroimy w dowolne kształty( u mnie tagiatelle) i rozkładamy na ściereczce lub lnianym prześcieradle do całkowitego wysuszenia( może to potrwać nawet 12 godzin). Gotowy makaron przechowujemy w szczelnym pojemniku lub torbie i gotujemy do ulubionego stopnia twardości w razie potrzeby. 


Się ciasto suszy:)


Smacznego!

czwartek, 3 listopada 2011

Lasagne- milion pysznych kalorii

No tak, to zdecydowanie nie jest danie na dietę. Głównie za sprawą beszamelu i sporej ilości sera żółtego. Ale w porze jesiennej, taki posiłek raz na jakiś czas od razu poprawia humor. Chyba za sprawą pomidorów i świeżej bazylii- czyli echa letniego słońca. A może za sprawą przypieczonego, ciągnącego się  żółtego sera? Cokolwiek by nie wymyślić to naprawdę świetna potrawa, głównie dla makarono- i mięso- żerców. No i fanów włoskich smaków. Oraz dla dzieci- w ich przypadku działa sugestia że lazania to przecież ulubione danie Garfielda. Ogólnie nadzienie nie będzie jakieś oświecone, właściwie to to samo co sos tutaj z lekką modyfikacją ilości mięsa oraz przecieru pomidorowego. Porcja na sześć dość głodnych osób.





Lasagne mięsna

* kilo mięsa mielonego (ulubione, byleby nie z paczki)
* jedna duża cebula
* 400 gram pomidorów z puszki lub pół kilo świeżych
*  4 łyżki gęstego koncentratu pomidorowego
* średnia marchew, opcjonalnie również strączek czerwonej papryki
* 3 łyżeczki ziół prowansalskich
* łyżeczka bazylii
* trzy ząbki czosnku
* 400 gram płatów lasagne
* łyżeczka soli
* szczypta cukru

Sos:
* 40 gram masła
* 40 gram mąki
* około 400 ml mleka
* sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa lub odrobina kminu rzymskiego


Do posypania:
* 200 gram starkowanego sera żółtego


Cebulę obrać i posiekać w kostkę. Wlać olej na patelnię i na gorący wrzucić cebulkę. Kiedy nabierze już lekkich rumieńców, wrzucamy mięso i smażymy ok. 5 minut. Dodajemy pomidory z puszki, marchew starkowaną na grubych oczkach, paprykę i  i koncentrat. Chwilę odparowujemy i dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, bazylię i zioła prowansalskie. Gotujemy na małym ogniu 5 minut. 

Rozpuszczamy na głębokiej patelni masło, dodajemy mąkę. Chwilę mieszamy i zaczynamy stopniowo dolewać mleka energicznie mieszając, najlepiej trzepaczką. Dodajemy sól, pieprz i inne wybrane przyprawy. Mieszamy aż do zgęstnienia.


Dno naczynia żaroodpornego smarujemy cienko odrobiną oliwy i wykładamy płatami makaronu. Lekko smarujemy je beszamelem, następnie wykładamy mięso. Czynność powtarzamy do wyczerpania mięsa. Na samej górze powinien się znaleźć makaron, który polewamy beszamelem i posypujemy serem żółtym. Całość zapiekamy w 200 stopniach przez około 25 minut.


Podajemy gorące, smacznego!




piątek, 21 października 2011

Obiady czwartkowe czyli studenckie spaghetti.

Ten enigmatyczny nieco tytuł ma swoje korzenie w czasach studenckich. Gdzieś tak na drugim roku zaczęła się moja era gotowania dla współmieszkaczy. Składaliśmy się na obiad, kupowaliśmy co trzeba i ja wędrowałam do kuchni;) Rozwiązanie to miało wiele zalet: zużywało się mniej gazu, brudziło mniej garów, zawsze był ktoś kto miał jakiś pomysł na obiad, no i ja nie musiałam po tak owym zmywać, a czynności tej szczerze nienawidzę- także same zalety:) Tak jak całe menu było w tygodniu raczej spontaniczne i niepewne, tak w każdy czwartek pojawiało się owe spaghetti- słynne nie tylko wśród moich współlokatorów, ale i wielu innych osób odwiedzających nasze jakże urocze mieszkanko. Sekret chyba tkwił w tym, że miało w sobie mięso, nie było z proszku lub ze słoika, i smakowało całkiem pysznie jak na studenckie kryteria. Porcja dla około 3-4 osób.


Spaghetti studenckie


* pół kilo mięsa mielonego (ulubione, byleby nie z paczki)
* jedna średnia cebula
* 400 gram pomidorów z puszki lub pół kilo świeżych
* 200 ml koncentratu pomidorowego
* 2 łyżeczki ziół prowansalskich
* łyżeczka bazylii
* trzy ząbki czosnku
* 400 gram makaronu
* łyżeczka soli
* szczypta cukru

Cebulę obrać i posiekać w kosteczkę. Wlać olej na patelnię i na gorący wrzucić cebulkę. Kiedy nabierze już lekkich rumieńców, wrzucamy mięsko i smażymy ok. 7 minut. Dodajemy pomidory z puszki razem z zalewą i koncentrat. Gotujemy kolejne 7 minut i dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, bazylię i zioła prowansalskie. Gotujemy na małym ogniu 5 minut. Makaron gotujemy w osolonej wodzie według instrukcji na opakowaniu. Ugotowany makaron przelewamy nieco wodą i polewamy już na talerzach gorącym sosem.

Można posypać nieco startym żółtym serem.


 
Smacznego!



P.s Przepis dedykuję moim współlokatorom i wszystkim, którzy wpadali "przypadkiem" w porze obiadowej w nasze skromne progi:)

piątek, 15 lipca 2011

Tuna con pasta

Zasadniczo to jestem bardzo makaronowym człowiekiem. Najbardziej kocham makaron za tysiące odsłon w, których występuje oraz za to że nie trzeba go obierać:P Ten makaron mimo słabych walorów estetycznych posiada całkiem sporą grupę fanów tu i ówdzie. Nawet wśród tuńczykowych sceptyków.



Tuna con pasta


* 400 g makaronu penne
* 80 gram kukurydzy konserwowej
* 275 g tuńczyka z puszki(zarówno w oleju jak i w wodzie się nada)
* 40 ml jogurtu naturalnego lub śmietany
* sól i pieprz do smaku
* 3 łyżki natki pietruszki
* jedna średnia cebula
* dwie łyżki oleju


Makaron zagotować al dente w osolonej wodzie.
Cebulę obrać i posiekać. Podsmażyć na oleju. Kiedy nabierze już rumieńców dorzucić tuńczyka, kukurydzę, jogurt. Wymieszać wszystko dokładnie i doprawić solą i pieprzem do smaku. Na koniec ugotowany makaron polać gotowym sosem i posypać natką pietruszki.
Jest to ulubiona potrawa akademików i stancji. Łatwa, szybka, sycąca i pyszna:)


Jeżeli nieszczególnie dbamy o linię możemy zamiast jogurtu dodać majonez. A jeżeli ktoś ma ochotę można dorzucić ząbek czosnku;)


Smacznego!

wtorek, 21 czerwca 2011

Szpinakowe studenckie "pesto"

Moje autorskie danie wymyślone na fali studenckiego natchnienia;)
Kiedy dodamy  do sosu odpowiednią ilość bazylii smakuje niemal tak samo jak droższy oryginał.
Myślę że danie jest studenckie nie tylko ze względu na cenę, ale i dostępność produktów, które można znaleźć w osiedlowych sklepach i Biedronkach oraz niesamowitą prostotę wykonania. No i przy tym wszystkim, mimo niezbyt reprezentacyjnego wyglądu jest naprawdę całkiem smaczne nawet dla osób, które nie kochają zbytnio szpinaku mając przed oczyma wciąż to co kiedyś podawano jako rozgotowaną, niedoprawioną papkę:)

Szpinakowe pesto


* 450 gram szpinaku(doskonale nadaje się do tego mrożony w kostce)
* 2 łyżki oliwy
* 3 łyżeczki suszonej bazylii( świeża lub mrożona też świetnie się nada)
* ząbek czosnku
* sól
* orzechy ziemne( około 20 sztuk, mogą być solone)
* 400 gram makaronu






Szpinak zamrożony gotujemy do całkowitego rozmrożenia na małym ogniu. Dodajemy oliwę z oliwek. Siekamy niezbyt drobno orzechy arachidowe i wsypujemy razem z bazylią do szpinaku. Dodajemy zgnieciony czosnek. Przyprawiamy do smaku solą. Polewamy sosem dowolny makaron, sypiemy nieco parmezanem jeśli lubimy i pałaszujemy ze smakiem:)

Smacznego:)