Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki i przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki i przekąski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2014

Piwne przekąski: nakladany hermelin

Nasi południowi sąsiedzi- Czesi, to naród o ciekawych zwyczajach kulinarnych związanych z piciem piwa. Trochę na ten temat pisałam już we wpisie o czeskich utopencach. Mają oni szeroki wybór wszelakich przekąsek, które turystom mogą się wydawać co najmniej ekstrawaganckie. Oprócz wspomnianych wyżej parówek w octowej zalewie często można się też natknąć na zatopione w oleju  hermeliny, czyli serki typu camembert. Brzmi to potwornie kalorycznie, nie ma się co czarować, że jest inaczej. Jednak olej wydobywa z przypraw to co najlepsze i delikatnie otula ich aromatami ser. Camembert po około pięciu dniach zaczyna się robić smarowny. Dobrze jest przygotować serki w wersji trochę bardziej pikantnej, dzięki temu ma się pretekst do chłodzenia rozgrzanego ostrością przypraw podniebienia za pomocą kufelka zimnego piwa. Do jakiego piwa nadaje się ten smakołyk? Oczywiście klasyk to pilzner, poprzez IPA, AIPA, ewentualnie przejdzie jeszcze bock. W przeciwieństwie do klasycznego camemberta nie bardzo pasują tu piwa pszeniczne, choć można próbować, co kto lubi;).




Nakladany hermelin
  • pięć camembertów 
  • dwie lub trzy ostre papryczki
  • dwa listki laurowe
  • kilka ziarenek kolorowego pieprzu
  • gałązki ziół(u mnie nieduża rozmarynu i kilka listków bazylii)
  • cztery solidne ząbki czosnku
  • olej rzepakowy lub słonecznikowy
  • inne przyprawy, które lubicie
Camemberty można pokroić na dowolne kawałki, byleby zmieściły się w słoiku jakim dysponujemy. Wrzucamy je do słoja. Układamy papryczki, obrany czosnek, wsypujemy przyprawy i zalewamy całość olejem. Odstawiamy w chłodne miejsce na około cztery- pięć dni(Czesi potrafią trzymać hermeliny w zalewie nawet dwa tygodnie!).

Smacznego!


niedziela, 16 lutego 2014

Pasta kanapkowa ze słonecznika i suszonych pomidorów

Zadziwiające smarowidło do chleba- właściwie mało kto był w stanie zgadnąć z czego powstało. Przyznam, że zrobiłam je właśnie z ciekawości jak może coś takiego smakować. Dziś już mogę powiedzieć, że konsystencję ma trochę jak pasztet, a smakuje trochę pomidorowo, bardzo słonecznikowo. Bardzo ciekawe połączenie nie tylko dla wegetarian i wegan! Słonecznik to źródło magnezu, witaminy B6, witaminy E oraz wielo- i jedno nienasyconych kwasów tłuszczowych. Pastę można modyfikować o dodatek innych ziół i przypraw zrezygnować z pomidorów lub dodać ich więcej. Wszystko zależy od waszej własnej inwencji! Przepis na około 300 gram pasty.



Pasta ze słonecznika i suszonych pomidorów

  • 250 gram łuskanego słonecznika
  • 8-10 suszonych pomidorów z oliwy
  • około 10 listków świeżej bazylii
  • sól i pieprz do smaku
  • ząbek czosnku
  • dwie łyżki oliwy z oliwek Olitalia
Słonecznik zalewamy ciepłą woda i odstawiamy na noc. Można go tez podprażyć na suchej patelni co nada mu innego smaku, jednak to w kiełkującym ziarnie jest więcej mocy odżywczej. Następnie słonecznik odcedzamy i wrzucamy do naczynia i blendujemy całość na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Podajemy z pieczywem. Smacznego!




czwartek, 5 września 2013

Falafel czyli wege fast food

No może nie taki znowu "fast" bo już wieczorem trzeba pomyśleć, że następnego dnia się je zje;). Ostatnio eksperymentuję z różnymi wersjami bezmięsnych kotletów więc po zakupieniu paczki ciecierzycy postanowiłam zrobić własne falafele. Udało mi się nawet namoczyć na noc ciecierzycę co niestety często wylatuje z mej pamięci;). Za pierwszym razem choć danie było naprawdę jadalne to jednak smak był trochę mało wyrazisty. Za drugim więc razem troszkę bardziej szczodrze wsypałam przypraw i pochłonęliśmy falafele w kilka minut od usmażenia. Wegetarianom polecać nie muszę, ale polecę tym co mięso jedzą, jako urozmaicenie diety i wzbogacenie jej w suche nasiona roślin strączkowych. Porcja na dwie głodne osoby, przepis zaczerpnęłam od Zieleniny.




Falafele

  • szklanka suchej ciecierzycy
  • 1/4 łyżeczki mielonego kuminu
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół dużej cebuli
  • dwa ząbki czosnku
  • dwie łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia
 Ciecierzycę namoczyć na noc w dużej ilości wody. Odsączyć i wysuszyć na sitku. Ciecierzycy nie gotujemy! Zmielić za pomocą blendera razem z cebulą i czosnkiem. Dodać natkę, kumin, sodę oraz sól i pieprz. Formować z masy kulki, lekko spłaszczać. Smażymy na głębokim oleju na złoty kolor.

Falafele można podawać jak klasyczne kotlety z ziemniakami i surówką. Można też tak jak ja zapakować je we flatbread lub chlebek pita. W towarzystwie chrupiących warzyw i sosu czosnkowego smakują wybornie!




wtorek, 11 grudnia 2012

Bez bitej śmietany czyli gofry a'la pizza

Miałam kiedyś gofrownicę. Była powodem mojej frustracji przez kilka miesięcy. Byłam przekonana że wszystkie przepisy na gofry, których używam to jakaś, że tak powiem ściema;). Bo moja nieszczęsna gofrownica gofry piekła tylko z jednej strony, a każde jakie z niej wyjęłam były gumowe i na pewno nie przypominały tych jedzonych nad morzem;). Teraz już wiem, że lepiej do tego sprzętu dopłacić i kupić coś o mocy większej niż 700 W. W prezencie urodzinowym od mojego Dawida dostałam nowy sprzęt więc ogarnęło mnie gofro-szaleństwo;). Tym razem gofry są upieczone z dwóch stron i są chrupkie. Yes! 

Te gofry zrobiłam pewnego dnia na kolację, a dojadałam na śniadanie bo porcja okazała się być olbrzymia. Jeśli planujecie je zrobić na dwie osoby to radzę wykonać ciasto z połowy porcji. Oczywiście dodatki tak jak w przypadku standardowej pizzy można dowolnie odejmować lub dodawać. Ja proponuję jednak bardzo drobno wszystko kroić-dzięki temu nic się w gofrownicy nie przyklei. Gofry już przy pieczeniu pachną jak najprawdziwsza pizza:). Przepis zaczerpnięty stąd. Porcja na pięć-sześć osób.



Gofry a'la pizza
  • 500 gram mąki pszennej
  • paczka suchych drożdży 
  • 350 ml wody
  • łyżeczka soli
  • dwie łyżeczki dowolnych ziół np. prowansalskich lub bazylii
  • cztery jajka
  • 100 gram roztopionego masła
  • dowolne ulubione dodatki: cukinia, papryka, pieczarki, szynka, kiełbasa, oliwki itp. wszystko drobno pokrojone
  • 100 gram sera żółtego
Drożdże, sól i mąkę mieszamy razem w misce. Dodajemy jajka, wodę i wszystko mieszamy. Wsypujemy dodatki oraz przyprawy, wlewamy olej. Całość wymieszać i sprawdzić czy ciasto nie jest za gęste(powinno być gęstsze od ciasta naleśnikowego, ale na tyle rzadkie by spokojnie dać się nałożyć do gofrownicy). Rozgrzewamy gofrownicę. Łyżką nakładamy ciasto na płyty i pieczemy gofry aż będą złociste. Lekko przestudzamy na kratce. Podajemy na ciepło lub na zimno z dowolnymi sosami, posypane serem żółtym.



Smacznego!

środa, 31 października 2012

Sajgonki drobiowe po raz pierwszy!

Tak właśnie. Do tej pory miałam okazję jeść ten przysmak kuchni azjatyckiej tylko i wyłącznie w różnego rodzaju lokalach. Jakoś nie przyszło mi do głowy by zrobić sajgonki samemu do czasu, aż zobaczyłam na blogu gruszki z fartuszka przepis, który nie poraził mnie stopniem trudności. Lubię tez w przepisach na dania orientalne niezbyt wyszukane składniki- po prostu nie mam gdzie niektórych rzeczy kupować. Tu wszystko mi pasowało więc się zabrałam do roboty. Okazało się, że zadanie nie jest trudne, wymaga jednak pewnej manualnej zręczności więc jeśli komuś złożenie w kostkę serwetki sprawia trudność, to raczej nie polecam:D. Przepis na dwanaście małych sztuk(miałam papier o małej średnicy).




Sajgonki z drobiem i warzywami

  • dwanaście arkuszy papieru ryżowego
  • 40 dag mięsa drobiowego z piersi(u mnie indycze)
  • jedna duża marchewka
  • jedna cebula
  • średni por lub ok. 30 dag kapusty pekińskiej
  • 70 gram makaronu ryżowego(taki cienki i przeźroczysty)
  • mała puszka kiełków fasoli mung
  • cztery pieczarki lub namoczone grzybki mun
  • sól, pieprz, sos sojowy
  • olej rzepakowy i sezamowy do smażenia

Na patelni rozgrzać dwie łyżki oleju sezamowego. Pokrojone bardzo drobno mięso wrzucamy i smażymy na złoty kolor. Dodajemy obraną i pokrojoną w słupki marchewkę, posiekany por lub kapustę, cebulę pokrojoną w piórka, kiełki fasoli mung oraz grzybki. Mieszamy wszystko i smażymy aż warzywa będą półtwarde. Wrzucamy do miski i odstawiamy. Po ostygnięciu dodajemy przygotowany według zaleceń producenta makaron(musi być również drobno pokrojony), przyprawiamy sosem sojowym, solą i pieprzem. Dodajemy jajko. Mieszamy całość do jednolitej konsystencji.
 Do garnka o średnicy większej od arkuszy papieru wlewamy na dno gorącą wodę(taką, która nie będzie parzyć rąk). Każdy osobny arkusz zanurzamy na kilka sekund w wodzie i wykładamy na czystą ściereczkę lub matę do zwijania sushi. Poniżej połowy wysokości nakładamy farsz(około dwóch łyżek i kładziemy na nim krótszy bok papieru, zwijamy do środka również boki. Teraz ostrożnie za pomocą maty lub ścierki zwijamy sajgonkę w stronę wolnego kawałka papieru. Odkładamy na pół godziny do wysuszenia(inaczej gorący olej może Nas zabić pryskając na prawo i lewo;).
Rozgrzewamy w rondelku olej rzepakowy- tyle by zakrył sajgonkę do co najmniej 3/4 wysokości. Gdy już się nagrzeje wrzucamy sajgonki(tyle by można je swobodnie obracać). Smażymy na złoty kolor i odsączamy na ręczniku papierowym. Podajemy z sosem sojowym lub ostrym sosem chilli. 



Smacznego!

piątek, 19 października 2012

Różowa terrina z buraczków

Specjalnie na różowy tydzień zachowałam ten właśnie przepis, a terrinę jadłam już po raz pierwszy z rok temu. Jeśli kochacie buraczki, barszcz to wasza ulubiona zupa, a na myśl o chłodniku cieknie Ci ślinka to ta przystawka jest właśnie dla Ciebie:). Smakuje zresztą bardzo podobnie do chłodniku. Chciałam Wam też przenieść za pomocą tego dania przesłanie. Bądźcie dla siebie dobre dziewczyny. Opiekujcie się nie tylko innymi, ale przede wszystkim sobą. Dajcie sobie szansę na długie i szczęśliwe życie, nie dajcie sobie wmówić że choroby Was nie dotyczą.  Szanujcie swoje życie. A panowie...dopingujcie swoje partnerki w tej dbałości. W końcu piersi ma się tylko dwie na parę:D.



Terrina z buraczków
  • jeden duży burak
  • pół litra śmietany 18%( u mnie pół na pół z kefirem)
  • trzy łyżeczki żelatyny
  • garść szczypiorku
  • 1/3 szklanki gorącej wody
  • sól i pieprz
  • około 4-6 jajek ugotowanych na twardo(zależnie od wielkości naczynka)
Buraka razem ze skórką gotujemy przez około 20 minut. Po tym czasie studzimy, obieramy i tarkujemy na drobnych oczkach. Dodajemy śmietanę, posiekany na drobno szczypiorek, przyprawiamy solą i pieprzem. W 1/3 szklanki gorącej wody rozpuszczamy żelatynę i po dokładnym wymieszaniu wlewamy do reszty składników. Całość mieszamy. Wylewamy do foremek wysmarowanych lekko masłem(będzie łatwiej wyjąć). Można dodać teraz po połówce, lub po całym jajku(zależnie od foremek). Całość odstawiamy do lodówki aż stężeje. Podajemy z pieczywem i chrzanem. 




Smacznego!

sobota, 11 sierpnia 2012

Gdy zostanie z obiadu. Makaronowa fritatta z resztki spaghetii

Ja tam nie idę w minimalizm i jak gotuję makaron to całą paczkę. Nie wiadomo co potem z takimi małymi ilościami zrobić, leży to to w szafce i zalega. A tak to można całość jakoś przyjemnie spożytkować, bo znajdzie się jakiś amator do wyżerania resztek. W dzieciństwie z makaronu z poprzedniego dnia jadałam zupę mleczną. Dalej lubię, ale tym razem wymieszałam makaron z domowym sosem pomidorowym więc już się nie nadawał do wersji na słodko. Tą fritattę widziałam w którymś numerze miesięcznika "Moje gotowanie" daawno temu i czekałam na taką resztkę. Polecam do zjedzenia na kolację dnia następnego, na zimno lub na ciepło.



Makaronowa fritatta z resztki spaghetti 
  • 300 gram makaronu spaghetti wymieszanego z sosem pomidorowym lub bolognese
  • cztery jajka
  • trzy łyżki starkowanego sera żółtego
  •  dwie łyżki oleju
  • ketchup i pomidorki do dekoracji
Makaron wrzucamy na rozgrzany olej. Gdy już lekko skwierczy, w misce lekko ubijamy jajka i polewamy całość makaronu. Zmniejszamy ogień i lekko spłaszczamy łopatką makaron aby całość dobrze się połączyła. Smażymy na małym ogniu około 15 minut aż jajka się zetną. W połowie podanego czasu warto przykryć patelnię by nie trzeba było obracać placka. Po ścięciu jajek zsunąć fritattę na talerz, posypać serem, udekorować keczupem i pomidorkami i podawać.

Smacznego!

sobota, 23 czerwca 2012

Ogórek zabija pomidora. Bruschetta z pomidorem, ogórkiem i świeżymi ziołami

Legendarne kulinarne morderstwo krąży wśród populacji nie od dziś. Wiadomo kto jest sprawcą. Udowodniono mu nawet winę. Askorbinaza zabija witaminę C. Temu nie da się zaprzeczyć. Co można natomiast wysunąć na obronę tego enzymu? Ano to, że nawet produkty bogate w witaminę C są często bogate w askorbinazę. Zakwaszenie produktu gdzie łączymy te wrogie składniki może uratować naszą bezcenną witaminę. I argument najważniejszy. Czy warto popadać w paranoję zważywszy na fakt, że w racjonalnej diecie przeciętnego człowieka pomidor połączony z nieszczęsnym ogórkiem nie będzie jedynym źródłem witaminy C? Mamy do wyboru przebogate owoce dzikiej róży, rokitnika czy berberysa- ale także bardziej popularne rośliny jadalne jak papryka, porzeczki, kapusta, czy natka pietruszki. Dopiero po tym wszystkim można wspomnieć o cytrusach. I o tym, że ziemniak też zawiera witaminę C, ale gotowanie, długie moczenie w garze z zimną wodą lub złe przechowywanie niszczy ją bezpowrotnie. Chlip.

No dobra to się wypowiedziałam:D. Bruschetta to danie gdzie najważniejsza jest zasada: im mniej składników i roboty tym więcej przyjemności z jedzenia. Można tu pokombinować z czym się lubi, coś odjąć lub dodać. Ważne jest by składniki były świeże, a najlepiej sezonowe. Pomidory co prawda są jeszcze lekko anemiczne, ale już powoli zaczynają smakować a nie tylko wyglądać. Zioła były u mnie świeże z własnej balkonowej hodowli.


Bruschetta z pomidorem i ogórkiem ze świeżymi ziołami

* jedna bagietka lub inne ulubione pieczywo( u mnie ciabatta)
* dwa pomidory
* średniej wielkości ogórek
* zioła( u mnie bazylia, tymianek i oregano)
* ząbek czosnku
* oliwa z oliwek

Bułkę kroimy na plastry. Lekko spryskujemy oliwą z oliwek( ja użyłam oliwy w sprayu "Monini") i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Rumienimy do ulubionego stanu. Ogórka obieramy i kroimy w kosteczkę. To samo robimy z pomidorem. Jeśli mają dużo wody to można je odsączyć na sitku. Wyciągamy gorące pieczywo, nacieramy każdą kromkę. Na wierzch dodajemy pomidora z ogórkiem. Całość posypujemy ziołami, pieprzem i solą morską. Podajemy.

wtorek, 15 maja 2012

Mała rzecz, a cieszy. Tartaletki z trzema serami i pomidorami

To nawet nie do końca przepis, a pomysł na małą przekąskę na przykład na przyjęcie albo piknik. Chociaż na to drugie trzeba będzie zapakować bo francuskie ciasto jest jak wiadomo bardzo kruche. W każdym razie to całkiem pyszne połączenie, a wariacji można zrobić mnóstwo. Dodać mięso, inne warzywa, jeden gatunek sera. Jednak dobrze nie decydować się na więcej niż trzy różne składniki, bo ciasto lubi sobie nasiąkać;)
Ja zdecydowałam się na taką oto wariację z pomidorkami i trzema serami:


Tartaletki z trzema serami i pomidorkami

* opakowanie gotowego ciasta francuskiego
* 60 gram sera camembert
* kulka mozzarelli odsączonej dokładnie z zalewy
* trzy łyżki tartego parmezanu
* trzy łyżki koncentratu pomidorowego
* około 12 sztuk pomidorków koktajlowych
* listki świeżej bazylii


Ser rozłożyć na blacie lub rozwałkować na cienki placek. Wyciąć szklanką lub kubkiem kółka i poukładać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każdy krążek posmarować koncentratem pomidorowym( by boki były wyższe można to zrobić tylko na środku krążka). Camembert pokroić w drobną kosteczkę, dodać parmezan oraz starkowaną mozzarellę. Na środek każdego krążka wyłożyć zmieszane sery. Pomidorki poprzekrawać na trzy części i ułożyć na serze. Zapiekać w piekarniku około 10-15 minut. Podawać udekorowane listkami bazylii, na ciepło lub na zimno.


sobota, 17 marca 2012

Że niby orzeszek, a to ciecierzyca!

Ciecierzyca występuje u mnie dość często, chyba na równi z fasolą. Lubię jej orzechowy smaczek i niesamowitą ilość odsłon w jakich występuje. Tym razem zaproponuję ciecierzycę nie w zupie, sałatce ani jako kotlet tylko jako przekąskę:) Te niby "orzeszki" to sprytny zamiennik solonych i prażonych na tłuszczu fistaszków. Na pewno mniej kaloryczny, bardziej smakowity i przede wszystkim zdrowy- bogaty w błonnik i sole mineralne. I co najistotniejsze, w przeciwieństwie do orzechów ziemnych tymi "orzeszkami" się można naprawdę najeść!
Polecam serdecznie wszystkim wielbicielom chrupania różnych przysmaków do ulubionego filmu, serialu czy przeglądu blogów kulinarnych:)



Orzeszki z ciecierzycy

* szklanka suchej ciecierzycy( około 200 gram)
* dwie łyżki oleju
* sól
* ulubione przyprawy w ilościach preferowanych( u mnie czerwona słodka papryka, chilli, bazylia, oregano i sól morska)




Ciecierzycę namaczamy w misce ze sporą ilością wody i odstawiamy na 12 godzin. Po tym czasie wylewamy wodę a ciecierzycę gotujemy około 20 minut aż będzie tylko leciutko twarda. Odcedzamy wodę i wsypujemy do garnka w, którym się gotowała. Wlewamy dwie łyżki oleju i wsypujemy przyprawy. Przykrywamy garnek pokrywką i energicznie potrząsamy. W ten sposób każde ziarno będzie idealnie obtoczone w przyprawach. Wysypujemy zawartość na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni. Prażymy około 40 minut, od czasu do czasu mieszając ziarna na blasze. Idealna ciecierzyca ma chrupiącą skórkę i miękki środek. Jemy na zimno lub ciepło. Smacznego!:)

środa, 7 marca 2012

Tort porowy na otrębowym spodzie

Ten tort był moją miłością od pierwszego kęsa:) Bardzo aromatyczne, pikantne nadzienie i kruche ciasto o dość licznych walorach zdrowotnych. Dodatek sera żółtego i boczku może nie czyni z niego małokalorycznego, ale pysznie smakuje a ser to bogate źródło wapnia, więc dalej jest to propozycja zdrowsza niż nie jeden tort z cukierni. Myślę że takie ciacho przypadnie do gustu nawet mięsożernym panom i ze względu na prezencję będzie dobrym prezentem. Przepis można modyfikować, dodać jogurt zamiast śmietany, zrezygnować z boczku i górę udekorować plastrami cukinii. Porcja na tortownicę 28 cm; przepis od mojej mamy:)



Tort porowy na otrębowym spodzie


* 50 dag porów
* cztery łyżki oleju (lub oliwy z oliwek)
* 6 łyżek mleka 

* cztery jajka
* 15 dag śmietany
* 30 dag mąki pszennej ( można wymieszać pół na pół z pełnoziarnistą)
* 10 dag otrębów pszennych lub żytnich
* dwie łyżeczki proszku do pieczenia
* 10 dag twarogu
* 10 dag żółtego sera
* 6 plastrów boczku
* gałka muszkatołowa, sól, pieprz 



 Umyte i osuszone pory pokroić na nieduże kawałki i chwilkę dusić na patelni z dwoma łyżkami oleju.
Z mąki ,dwóch jajek, reszty oleju, proszku do pieczenia , otrębów i twarogu zagnieść ciasto, po czym 2/3 rozwałkować i przełożyć do wysmarowanej tłuszczem tortownicy lub wyłożyć papierem do pieczenia. Z reszty ciasta uformować wałek i ułożyć wokół blachy wysoki brzeg.Ser żółty starkować na tarce o dużych oczkach, wymieszać z dwoma jajkami, mlekiem, śmietaną,solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Na cieście rozłożyć równą warstwę porów, przykryć przygotowaną masą i na wierzch ułożyć plastry boczku. Piec około 45min w temperaturze około 180 stop.C


wtorek, 6 marca 2012

Cyklop- przekąska rodziny Borejko

 
"(...)Kiedy się okazało, że dla niej już nie starczy - Natalia musiała szybko czymś się pocieszyć i dlatego usmażyła jajko na grzance z kroplą ketchupu pośrodku, która to potrawa nosiła u Borejków nazwę "Cyklop"."

Małgorzata Musierowicz, Dziecko Piątku


W związku z akcją której jestem organizatorką ( a o czym pisałam w poprzednim poście) postanowiłam sobie zrobić Borejkowskie śniadanko. Danie jest moją całkowitą inwencją, ale nie ukrywajmy że nie było tu w sumie nic do wymyślania:) Propozycja jest dość ciekawa i bardzo syta, poza tym naprawdę nieźle się prezentuje. Nie jest to jednocześnie danie skomplikowane więc nawet laik sobie poradzi. Przepis na jedną głodną osobę lub dwie, które mają ochotę coś przekąsić.



 Cyklop

* dwa średniej wielkości jajka
* dwie kromki chleba tostowego
* dwie łyżki oleju
* ketchup
* szczypiorek drobno posiekany
* sól i pieprz (najlepiej świeżo zmielone)

Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju. Kiedy będzie już miał odpowiednią temperaturę powoli i z niedużej wysokości wbijamy na patelnię jajka. Smażymy na średnim ogniu tak, by białko było ścięte a żółtko dalej płynne. Nie trzeba jajka przerzucać na drugą stronę, wystarczy przykryć je pokrywką.
Kiedy jajka już się ścinają, robimy dwie grzanki w tosterze. Na pieczywo delikatnie zsuwamy po jajeczku. Na środku wylewamy odrobinę ketchupu. Posypujemy całość szczypiorkiem oraz solą i pieprzem.

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji "W kuchni z Małgorzatą Musierowicz"





W kuchni z Małgorzatą Musierowicz

piątek, 13 stycznia 2012

Pizze w rozmiarze "XS".

Bardzo przyjemne "drobiazgi". U mnie wersja XS bo były średnicy mniej więcej denka od standardowej szklanki. Można dodać do nich ulubionych dodatków, podsmażyć pieczarki, zrobić tylko z białej mąki i świeżych drożdży, dosypać do środka ziół lub innych przypraw. Całkowita dowolność! Mniej się człowiek przy nich brudzi podczas jedzenia, niż przy tradycyjnej pizzy więc polecam na przyjęcie, gdzie kapiące jedzenie na wieczorową kreację jest wybitnie denerwujące( to bardzo, bardzo łagodne określenie;) Porcja na 30 sztuk.





Mini- pizze

* 60 dag mąki( u mnie połowa pszennej i połowa pełnoziarnistej)
* dwie łyżki oliwy z oliwek
* dwie paczki suchych drożdży (14 gram)
* łyżeczka soli
* 300 ml wody( u mnie zeszło nieco więcej)

* koncerat pomidorowy
* oregano
* oliwa
* cebula czerwona lub żółta
* dowolna, ulubiona wędlina, warzywa takie jak pieczarki, papryka, pomidor i co Wam jeszcze fantazja kulinarna podpowie;)


Mąkę przesiewamy do dużej miski. Dodajemy sól, drożdże i oliwę. Robimy małe wgłębienie w środku i wlewamy stpniowo wodę ugniatając. Ciasto powinno mieć elastyczną konsystencję i jego wyrabianie trwa dosyć długo. Kiedy już będzie odchodzić od dłoni odstawiamy je i wykładamy blachę papierem do pieczenia. Formujemy w dłoniach placuszki wielkości denka kubka lub szklanki.Każdy smarujemy koncentratem i posypujey oregano. Układamy wybrane dodatki w dowolnej kolejności i posypujemy wszytsko po górze serem. Pieczemy około 15-17 minut w temperaturze 200 stopni, aż ciasto lekko zbrązowieje, a ser się rozpuści. Podajemy ciepłe lub zimne, z keczupe lub sosem czosnkowym.



Smacznego!

czwartek, 29 grudnia 2011

Pochwała prostoty czyli grzanka z mozzarellą.

Wygrzebałam ten przepis w najnowszym wydaniu dodatku do Gazety Wyborczej o nazwie "Palce lizać". Regularnie gdzieś tak od października kupuję w poniedziałki i to chyba jedyne czasopismo poświęcone gotowaniu, które się u mnie regularnie znajduje. Jakby ktoś chciał to polecam, od 2012 roku we wtorki z GW:)
Jak tylko przejrzałam najnowszy numer to wiedziałam że przypadnie mi ta przekąska do gustu. No i nie tylko mi bo i mojej mamie też posmakowała. To właściwie moje pierwsze starcie z taką solankową mozzarellą w stanie rozpuszczonym. Szkoda że wcześniej nie wiedziałam jakie to pyszne. Jeszcze lepsze będzie w sezonie kiedy pomidor zacznie smakować pomidorem, a nie wodą:) Porcja dla dwóch osób, albo jednej głodnej.




Chrupiące grzanki z mozzarellą


* cztery kromki chleba wiejskiego na zakwasie
* około pół małej kulki mozzarelli z zalewy( sześć plastrów)
* jeden pomidor
* 3-4 plastry cienkiego bekonu usmażonego na chrupko lub surowej szynki dojrzewającej
* kilka listków świeżej bazylii
* szczypta pieprzu
* łyżeczka oliwy z oliwek


Rozgrzać patelnię, najlepiej teflonową. Kromki chleba skropić oliwą i dwie położyć na patelni na średnim ogniu. Ułożyć na każdej po trzy plastry mozzarelli oraz szynkę i bazylię. Lekko przyprawić solą. położyć na każdej po drugiej kromce oliwą do góry i obrócić na nieupieczoną kromkę. Przykryć i zmniejszyć ogień. Smażyć około trzech minut, aż ser się rozpuści. Zdjąć z patelni, do każdej kromki włożyć po dwa plastry pomidora i przekroić. Podawać ciepłe.





Smacznego!

środa, 7 grudnia 2011

Przez żołądek do oczu, czyli babeczki z pastą drobiową i tuńczykową.

Kupiłam gotowe babeczki do nadzień słonych i pikantnych w Biedronce. Trochę mnie przeraziło to, ze samo ciasto był zupełnie, aż do bólu neutralne. Nie smakowało niczym. Okazało się jednak że w połączeniu z dobrze doprawionymi nadzieniami jest to zaletą. Warto takie babeczki mieć w szafce i na szybko przygotować w razie niespodziewanych gości. Wizualny zachwyt gwarantowany:). Obie pasty to moje autorskie pomysły, tą drobiową stworzyłam na potrzeby zadowolenia męskiego pierwiastka mojej rodziny, który kręci nosem na jarskie lub rybne przysmaki. Przyznam nieskromnie że całkiem mi wyszło, na pewno zrobię kiedyś tą pastę na kanapki. Przepis jest na 24 małe babeczki.



Babeczki z pastą drobiową i tuńczykową

* 24 małe babeczki z kruchego ciasta bez cukru
* pół strąka żółtej papryki
* około 10-14 sztuk pomidorków koktailowych
* pół zielonego ogórka
* kilka listków bazylii lub pietruszki

Pasta tuńczykowa:

* puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
* mała cebulka
* trzy łyżki szczypiorku
* trzy czubate łyżki serka homogenizowanego o smaku naturalnym
* łyżeczka mielonej, słodkiej papryki
* sól i pieprz

Tuńczyka odsączyć i ugnieść widelcem z serkiem, przyprawami i szczypiorkiem. Wrzucić posiekany szczypiorek i małą cebulkę drobno pokrojoną. Wszystko dokładnie wymieszać.

Pasta drobiowa:

* jedna ugotowana podwójna pierś z kurczaka średniej wielkości
* trzy łyżki serka homogenizowanego o smaku naturalnym
* łyżka majonezu
* pół łyżeczki ostrego curry
* łyżka posiekanej natki pietruszki
* sól i pieprz

Pierś bardzo drobno posiekać nożem lub zetrzeć blenderem. Dodać serek, majonez i przyprawy. Dokładnie wymieszać.

Do babeczek nakładać łyżeczką pasty. Do każdej wetknąć półplasterek ogórka, kawałek papryki, i  połówkę lub ćwiarkę pomidorka koktailowego. Udekorować bazylią lub innym zielskiem i podawać.



Smacznego!:)

wtorek, 18 października 2011

Tatar ze śledzia po węgiersku wg. Magdy Gessler

To chyba moja pierwsza inspiracja przepisem tej Pani. Zobaczyłyśmy z mamą w "Kuchennych rewolucjach" jak przyrządzano ten tatar, udało mi się znaleźć przepis i oto i jest;) Całkiem prosty w wykonaniu, a mi osobiście bardzo posmakował. Wprowadziłam modyfikacje, raczej czysto kolorystyczne bo do tatara trafiła czerwona cebula i zielona papryka. No i nie trafiły tam kapary, których nie mam na stanie(;) Ogólnie polecam na kolację albo jakąś imprezkę.



Tatar ze śledzia po węgiersku

* 250 gram śledzia typu Matias
* cztery jaja na twardo
* dwa kiszone ogórki
* łyżka kaparów
* cztery marynowane podgrzybki
* dwie czerwone, pieczone papryki( wstawione do piekarnika aż zmiękną i zacznie odchodzić skórka)
* jedna cebula

Sos:

* łyżka miodu lipowego
* łyżka musztardy
* dwie łyzki pasty pomidorowej( u mnie koncentrat pomidorowy)
* świeżo mielony czarny pieprz
* łyżeczka ostrej papryki mielonej( ja dałam mniej, a według opinii ogółu było dość pikantne)
* kawałeczek imbiru


Wszystkie składniki z pierwszej części przepisu kroimy w około 1 centymetrową kostkę. Ze składników z drugiej części robimy sos i wrzucamy pokrojone śledzie, paprykę, ogórki, cebulę, jajka i kapary. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy poza lodówką na godzinę. Po upłynięciu czasu wsadzamy do lodówki na pół godziny i podajemy. Można podawać z chlebem.

Smacznego!

środa, 13 lipca 2011

Krewetki w sosie awokado

Wygrzebuję dzisiaj przepisy z archiwum;) 
Trzeba przyznać że danie to jest mało skomplikowane i nawet dla kogoś kto debiutuje w kontaktach z krewetkami wysoce łatwe;) Przy tym wieje od niego wielkim światem(za stosunkowo niewielką cenę;). Sam sos świetnie smakuje z szynką na kanapce albo jako dip do warzyw. Ma świetną, kremową i jedwabistą wręcz konsystencję. Wygląda bardzo atrakcyjnie dzięki miseczce ze skóry awokado i na pewno zostanie hitem przyjęcia.

Krewetki w sosie awokado

* 1 kilogram krewetek (wystarczą takie średnie ale wiadomo im większe tym lepsze:)
* jedno awokado 
* 0,5 szklanki śmietany lub jogurtu naturalnego

* 2 łyżki majonezu
* 1 łyżeczka musztardy

* 1 łyżeczka przecieru pomidorowego

* 0,5 łyżeczki mielonej słodkiej papryki

* 2 łyżki natki pietruszki

Krewetki hipermarketowe są z reguły już obgotowane(na co wskazuje różowy kolor). Tak owe wrzucamy na wrzącą wodę na 3 minuty dosłownie i zmniejszamy maksymalnie gaz. Wyławiamy delikwentki i pozbawiamy głów, pancerzyka, jelitka.

W misce mieszamy obrane ze skórki bardzo dojrzałe awokado(skórkę zostawiamy), ze śmietaną, majonezem, musztardą, przecierem, papryką i pietruszką. Najlepiej oczywiście robić to mikserem lub blenderem, ale od biedy to i tłuczek do ziemniaków się nada. Zmiksowane doprawiamy solą i odrobiną pieprzu.

Wykładamy na talerz krewetki a do zostawionej wcześniej skóry wykładamy sos z awokado. Podajemy:)


niedziela, 10 lipca 2011

Rybne kuleczki w octowej zalewie

Robiłam je już jakiś czas temu, a nauczyłam się wykonywać gdy pracowałam jako kelnerka na weselach. W sklepach można kupić bardziej przemysłową wersję. Proszę mi wybaczyć jakość zdjęć, ale powstawały w czasach gdy nie miałam jeszcze bloga i mniej się przykładałam do tej czynności;) Łatwe w przygotowaniu, bardzo dobre zarówno na kolację jak i na wszelakie uroczystości. Z podanych proporcji wychodzi około 25 sztuk.



Rybne kuleczki w octowej zalewie

- 60 dag ryby w postaci filetów( mintaj lub dorsz nadają się idealnie)
- 20 dag piersi z kurczaka lub indyka
- jedna kajzerka namoczona w mleku
- sól lub vegeta
- pieprz
- bułka tarta
- tłuszcz do smażenia

Na zalewę:
- 1,2 l wody
- 0,4 l octu spirytusowego
- dwie średniej wielkości cebule
- 1,5 łyżeczki cukru
- 8 ziarenek ziela angielskiego
- 6 ziarenek pieprzu
- 2 małe liście laurowe
- 1,5 łyżeczki vegety lub płaska łyżeczka soli

Rybę i pierś odciskamy bardzo dokładnie z nadmiaru wody.
Przepuszczamy przez maszynkę na średnio grubych oczkach razem z bułeczką odciśniętą z mleka. Doprawimy do smaku solą i pieprzem.
Formujemy niewielkie kuleczki i obtaczamy je w bułce tartej. Jeśli masa nie chce "współpracować" dosypujemy odrobinę buki tartej.

Gotowe kuleczki smażymy na głębokim tłuszczu do uzyskania rumianego koloru.
Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

Z podanych powyżej składników przygotowujemy zalewę octową krojąc cebulę w talarki i wszystko wrzucając do garnka. Po zagotowaniu zalewamy kuleczki włożone do słoika lub pojemnika i odstawiamy na noc lub 24 godziny.
Smacznego!


Umieją nawet pływać! Ha!