Nieskromnie powiem- to chyba mój najładniejszy wypiek:) Ale to chyba niewielki sukces skoro ciasta wychodzą mi chyba najgorzej z całej gamy kuchennych przysmaków. Tu jednak nie było czego zepsuć, no można było przypalić spód lub zrobić grudki w budyniu( co i osobiście zdarza się niestety dość często). I ta prostota czyni jej jedzenie jeszcze przyjemniejszym. Oraz to jaki wybór daje gościom- każdy może dostać kawałek ze swoim ulubionym owocem, a owoc może być dowolny, świeży lub z mrożonki, z puszki czy ze słoika. Polecam szczególnie do po południowej kawki:) Porcja na sporą formę do tarty.
Tarta z budyniem waniliowym i owocami
Na spód:
* 125 gram masła
* 100 gram cukru pudru
* 250 gram mąki
* jedno jajko
* szczypta soli
Na masę:
* opakowanie budyniu waniliowego
* dwie łyżki cukru waniliowego lub ekstraktu waniliowego
* 400 ml mleka
* 30 gram masła
+ owoce ( u mnie pokrojone w plastry kiwi i truskawki, pomarańcze i ciemne winogrona)
Przesiewamy do miski mąkę z solą. Dodajemy masło pokrojone w kostkę, roztrzepane jajko i cukier. Całość ugniatamy aż będzie mieć jednolitą konsystencję. Formujemy w kulę i wsadzamy do lodówki na godzinę lub do zamrażarki na 20 minut.
Po schłodzeniu wyjmujemy i wałkujemy na cienki placek. Wyklejamy ciastem formę do tarty( jeśli posiadamy ceramiczną to smarowanie masłem lub wykładanie papierem do pieczenia nie jest konieczne). Nakłuwamy obficie widelcem i pieczemy na lekko złoty kolor w 200 stopniach przez około 25 minut. Studzimy.
Budyń przygotowujemy według przepisu na opakowaniu, dodając ekstrakt z wanilii lub cukier waniliowy. Dodajemy pod koniec gotowania masło i intensywnie mieszamy trzepaczką lub mikserem. Lekko przestudzony wylewamy na spód i wygładzamy powierzchnię. Układamy owoce w dowolnej kompozycji i podajemy.
Smacznego!
niedziela, 25 marca 2012
sobota, 24 marca 2012
Lemo...limoniada?
Ciężko jednoznacznie stwierdzić jak powinien nazywać się ten napój. Może łatwiej będzie tym, którzy użyją tylko jednego gatunku cytrusów. Najważniejsze że cudownie gasi pragnienie i nie ma nic wspólnego z przemysłowym wyrobem pełnym cukru, aromatów i nie zawierającym tego co powinna w sobie mieć prawdziwa lemoniada: mianowicie cytryn;) Inspiracją była moja podróż do Torunia, gdzie w bardzo popularnej kawiarni podają właśnie taki napój. Przepis na sporą szklankę.
Lemo-limoniada z brązowym cukrem
* 200 ml wody gazowanej lub niegazowanej
* sok z połowy wyciśniętej cytryny
* cztery plastry limonki
* cztery plastry cytryny
* dwie łyżeczki brązowego cukru typu dremerara
* kostki lodu
Na dno wysokiej szklanki wsypujemy brązowy cukier. Następnie układamy naprzemiennie plastry limonki i cytryny, dodajemy lód i zalewamy całość wodą. Na koniec wlewamy sok i podajemy ze słomką by można było swobodnie dozować sobie kwaśność płynu. Smacznego:)
Lemo-limoniada z brązowym cukrem
* 200 ml wody gazowanej lub niegazowanej
* sok z połowy wyciśniętej cytryny
* cztery plastry limonki
* cztery plastry cytryny
* dwie łyżeczki brązowego cukru typu dremerara
* kostki lodu
Na dno wysokiej szklanki wsypujemy brązowy cukier. Następnie układamy naprzemiennie plastry limonki i cytryny, dodajemy lód i zalewamy całość wodą. Na koniec wlewamy sok i podajemy ze słomką by można było swobodnie dozować sobie kwaśność płynu. Smacznego:)
poniedziałek, 19 marca 2012
Kuchenna chemia i ciasto marchewkowe
Zastanawiacie się czasem dlaczego niektóre rzeczy w kuchni odbywają się tak, a nie inaczej? Ja ostatnio coraz częściej, dumam sobie nad powstawaniem piany z białek, nad procesami łączącymi składniki w ciasto i również nad tym czemu ciasto wyrasta najlepiej na środku mimo że składniki zostały dobrze połączone, surowe ciasto było równe, stoi na równej powierzchni, a piekarnik grzeje jednolicie. Czy ktoś może wie?;)
Polecam wam do przeczytania artykuł będący materiałem ze studenckiej konferencji naukowej w, którym opisano jak przeprowadzić ciekawe doświadczenia chemiczne za pomocą zwykłych produktów spożywczych. Dowiecie się między innymi jak wsadzić całe jajko do butelki:D Ja na pewno wkrótce spróbuję:) Artykuł znajduje się TU. A teraz przejdźmy do meritum...
Robiłam już jedno ciasto z dodatkiem marchewki. To jest jednak inne i zostanie moim ulubionym. To że w składzie ma warzywo zdradza tylko pomarańczowy kolor środka:) Jest wilgotne, aromatyczne, odpowiednio słodkie, a dodatek korzennych przypraw sprawia że trochę smakuje jak piernik. Ten serkowy lukier idealnie dopełnia całości smaku. I to ów ciasto dało przyczynek do rozważań nad wyrastaniem produktu na środku tortownicy, co wcale zresztą nie zaszkodziło jego walorom smakowym. Ani troszeczkę;) Porcja na tortownicę o ok. 24 centymetrach średnicy.
Ciasto marchewkowe z lukrem serowym
* 175 gram oleju słonecznikowego
* 150 gram cukru pudru
* 3 jajka
* 300 g startej na drobnych oczkach marchewki
* 85 gram rodzynek
* 55 gra orzechów włoskich
* starta skórka z pomarańczy
* 200 gram mąki pszennej
* 1 łyżeczka sody oczyszczonej
* 1 łyżeczka cynamonu
* 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
* szczypta kardamonu
Lukier :
* ser twarogowy jak na sernik lub gęsty jogurt naturalny, lub serek homogenizowany waniliowy lub neutralny
* cukier puder
* sok z pomarańczy
Jajka, cukier i olej miksujemy na jednolitą masę. Wsypujemy marchewkę, rodzynki( ja wcześniej namoczyłam), orzechy, skórkę z wyparzonej pomarańczy. Przesiewamy mąkę z sodą, cynamonem i gałką muszkatołową oraz kardamonem, dodajemy do masy marchewkowej i energicznie miksujemy aż połączą się wszystkie składniki. Pieczemy 40-45 min w 180 stopniach, sprawdzając patyczkiem czy jest gotowe. Studzimy. Z serka( ilość dowolna i zależna od upodobań- u mnie dwa opakowania serka homogenizowanego), soku z pomarańczy oraz dowolnej i smakowo preferowanej ilości cukru pudru robimy lukier wszystko ze sobą dokładnie łącząc. Dekorujemy gotowe, zimne ciasto i podajemy.
Smacznego!
P.s Za przepis dziękuję nieocenionej Magdalenie:*
P.s 2. Notkę ze względu na nieco chemiczny charakter dedykuję mojej Sylwii, która to z chemią ma coś wspólnego:P
Polecam wam do przeczytania artykuł będący materiałem ze studenckiej konferencji naukowej w, którym opisano jak przeprowadzić ciekawe doświadczenia chemiczne za pomocą zwykłych produktów spożywczych. Dowiecie się między innymi jak wsadzić całe jajko do butelki:D Ja na pewno wkrótce spróbuję:) Artykuł znajduje się TU. A teraz przejdźmy do meritum...
Robiłam już jedno ciasto z dodatkiem marchewki. To jest jednak inne i zostanie moim ulubionym. To że w składzie ma warzywo zdradza tylko pomarańczowy kolor środka:) Jest wilgotne, aromatyczne, odpowiednio słodkie, a dodatek korzennych przypraw sprawia że trochę smakuje jak piernik. Ten serkowy lukier idealnie dopełnia całości smaku. I to ów ciasto dało przyczynek do rozważań nad wyrastaniem produktu na środku tortownicy, co wcale zresztą nie zaszkodziło jego walorom smakowym. Ani troszeczkę;) Porcja na tortownicę o ok. 24 centymetrach średnicy.
Ciasto marchewkowe z lukrem serowym
* 175 gram oleju słonecznikowego
* 150 gram cukru pudru
* 3 jajka
* 300 g startej na drobnych oczkach marchewki
* 85 gram rodzynek
* 55 gra orzechów włoskich
* starta skórka z pomarańczy
* 200 gram mąki pszennej
* 1 łyżeczka sody oczyszczonej
* 1 łyżeczka cynamonu
* 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
* szczypta kardamonu
Lukier :
* ser twarogowy jak na sernik lub gęsty jogurt naturalny, lub serek homogenizowany waniliowy lub neutralny
* cukier puder
* sok z pomarańczy
Jajka, cukier i olej miksujemy na jednolitą masę. Wsypujemy marchewkę, rodzynki( ja wcześniej namoczyłam), orzechy, skórkę z wyparzonej pomarańczy. Przesiewamy mąkę z sodą, cynamonem i gałką muszkatołową oraz kardamonem, dodajemy do masy marchewkowej i energicznie miksujemy aż połączą się wszystkie składniki. Pieczemy 40-45 min w 180 stopniach, sprawdzając patyczkiem czy jest gotowe. Studzimy. Z serka( ilość dowolna i zależna od upodobań- u mnie dwa opakowania serka homogenizowanego), soku z pomarańczy oraz dowolnej i smakowo preferowanej ilości cukru pudru robimy lukier wszystko ze sobą dokładnie łącząc. Dekorujemy gotowe, zimne ciasto i podajemy.
Smacznego!
P.s Za przepis dziękuję nieocenionej Magdalenie:*
P.s 2. Notkę ze względu na nieco chemiczny charakter dedykuję mojej Sylwii, która to z chemią ma coś wspólnego:P
sobota, 17 marca 2012
Że niby orzeszek, a to ciecierzyca!
Ciecierzyca występuje u mnie dość często, chyba na równi z fasolą. Lubię jej orzechowy smaczek i niesamowitą ilość odsłon w jakich występuje. Tym razem zaproponuję ciecierzycę nie w zupie, sałatce ani jako kotlet tylko jako przekąskę:) Te niby "orzeszki" to sprytny zamiennik solonych i prażonych na tłuszczu fistaszków. Na pewno mniej kaloryczny, bardziej smakowity i przede wszystkim zdrowy- bogaty w błonnik i sole mineralne. I co najistotniejsze, w przeciwieństwie do orzechów ziemnych tymi "orzeszkami" się można naprawdę najeść!
Polecam serdecznie wszystkim wielbicielom chrupania różnych przysmaków do ulubionego filmu, serialu czy przeglądu blogów kulinarnych:)
Orzeszki z ciecierzycy
* szklanka suchej ciecierzycy( około 200 gram)
* dwie łyżki oleju
* sól
* ulubione przyprawy w ilościach preferowanych( u mnie czerwona słodka papryka, chilli, bazylia, oregano i sól morska)
Ciecierzycę namaczamy w misce ze sporą ilością wody i odstawiamy na 12 godzin. Po tym czasie wylewamy wodę a ciecierzycę gotujemy około 20 minut aż będzie tylko leciutko twarda. Odcedzamy wodę i wsypujemy do garnka w, którym się gotowała. Wlewamy dwie łyżki oleju i wsypujemy przyprawy. Przykrywamy garnek pokrywką i energicznie potrząsamy. W ten sposób każde ziarno będzie idealnie obtoczone w przyprawach. Wysypujemy zawartość na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni. Prażymy około 40 minut, od czasu do czasu mieszając ziarna na blasze. Idealna ciecierzyca ma chrupiącą skórkę i miękki środek. Jemy na zimno lub ciepło. Smacznego!:)
Polecam serdecznie wszystkim wielbicielom chrupania różnych przysmaków do ulubionego filmu, serialu czy przeglądu blogów kulinarnych:)
Orzeszki z ciecierzycy
* szklanka suchej ciecierzycy( około 200 gram)
* dwie łyżki oleju
* sól
* ulubione przyprawy w ilościach preferowanych( u mnie czerwona słodka papryka, chilli, bazylia, oregano i sól morska)
Ciecierzycę namaczamy w misce ze sporą ilością wody i odstawiamy na 12 godzin. Po tym czasie wylewamy wodę a ciecierzycę gotujemy około 20 minut aż będzie tylko leciutko twarda. Odcedzamy wodę i wsypujemy do garnka w, którym się gotowała. Wlewamy dwie łyżki oleju i wsypujemy przyprawy. Przykrywamy garnek pokrywką i energicznie potrząsamy. W ten sposób każde ziarno będzie idealnie obtoczone w przyprawach. Wysypujemy zawartość na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni. Prażymy około 40 minut, od czasu do czasu mieszając ziarna na blasze. Idealna ciecierzyca ma chrupiącą skórkę i miękki środek. Jemy na zimno lub ciepło. Smacznego!:)
czwartek, 15 marca 2012
Gruba bagietka czyli bułka wrocławska
Miały wyjść piękne, smukłe i długie. Wyszły lekko grubawe, trochę nieforemne i krótkie.Niech Was nie zmyli ta na zdjęciu, drugi bok był już gruby:D I tak oto bagietki stały się bułkami wrocławskimi lub tak zwaną bułką kanapkową. Nie zaszkodziło to za bardzo właściwościom smakowym wyrobu, który jest naprawdę smaczny. Jednakże myślę, że wkrótce podejmę wyzwanie i może upiekę coś na zakwasie, bo trwałość takiego drożdżowego wypieku jest bardzo krótka. Już na drug dzień to nie to samo, dlatego jeśli macie odporne żołądki to dobrze taką bułeczkę z masełkiem spożywać na ciepło. Ja podałam już ostygniętą z masłem i dżemem- u mnie rzadkość, bo śniadania z reguły jem słone, może poza owsianką. Przepis pochodzi stąd i wystarczy na trzy cienkie i dość dlugie bagietki.
Gruba bagietka czyli bułka wrocławska
* cztery szklanki mąki pszennej
* szklanka mleka
* po dwie łyżeczki cukru i soli
* szklanka letniej wody
* 7 gram suszonych drożdży
* trzy łyżeczki masła
Mleko z cukrem i masłem zagotować tak by cukier i masło się połączyły( ja podgrzałam całość w mikrofalówce). Przestudzić. Mąkę przesiać z solą i drożdżami do miski. Dodać wodę, mleko z cukrem i masłem i intensywnie zacząć wyrabiać do momentu aż ciasto uzyska jednolitą konsystencję i będzie gładkie, miękkie i elastyczne. Może się nawet lekko lepić do rąk. Uformować ciasto w kulę i odstawić w misce do wyrośnięcia( około godziny- półtorej). Po tym czasie wyrzucamy ciasto na obsypaną mąką stolnicę i delikatnie dzielimy na części i formujemy bagietki lub za pomocą grubszych wałków ciasta bułkę wrocławską. Odstawiamy na kolejne 30 minut do wyrośnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 230 stopni i wstawiamy na dół naczynko z czystą wodą( para wodna utworzy chrupiącą skórkę na bagietkach). Wstawiamy bułki i pieczemy przez 10 minut aż utworzy się delikatna skórka. Po tym czasie dopiekamy bułki w 200 stopniach aż będą złote, a po uderzeniu w np. kant stołu będą wydawały pusty dźwięk( u mnie trwało to jeszcze około 10-15 minut). Studzimy na kratce.
Smacznego!
Gruba bagietka czyli bułka wrocławska
* cztery szklanki mąki pszennej
* szklanka mleka
* po dwie łyżeczki cukru i soli
* szklanka letniej wody
* 7 gram suszonych drożdży
* trzy łyżeczki masła
Mleko z cukrem i masłem zagotować tak by cukier i masło się połączyły( ja podgrzałam całość w mikrofalówce). Przestudzić. Mąkę przesiać z solą i drożdżami do miski. Dodać wodę, mleko z cukrem i masłem i intensywnie zacząć wyrabiać do momentu aż ciasto uzyska jednolitą konsystencję i będzie gładkie, miękkie i elastyczne. Może się nawet lekko lepić do rąk. Uformować ciasto w kulę i odstawić w misce do wyrośnięcia( około godziny- półtorej). Po tym czasie wyrzucamy ciasto na obsypaną mąką stolnicę i delikatnie dzielimy na części i formujemy bagietki lub za pomocą grubszych wałków ciasta bułkę wrocławską. Odstawiamy na kolejne 30 minut do wyrośnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 230 stopni i wstawiamy na dół naczynko z czystą wodą( para wodna utworzy chrupiącą skórkę na bagietkach). Wstawiamy bułki i pieczemy przez 10 minut aż utworzy się delikatna skórka. Po tym czasie dopiekamy bułki w 200 stopniach aż będą złote, a po uderzeniu w np. kant stołu będą wydawały pusty dźwięk( u mnie trwało to jeszcze około 10-15 minut). Studzimy na kratce.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
