poniedziałek, 26 grudnia 2011

Do czego prowadzi książka kucharska pod choinką...

...otóż do zabawnych anegdotek. Jak tej zainspirowanej ekscytacją książką, którą dostałam od brata. "Gotuj z Julią. Niezbędne przepisy i porady mistrzyni kuchni." Już po wstępnych oględzinach widzę że bedzie to pozycja, którą na dłużej się zainspiruję i zafascynuję. Postanowiłam się podzielić z X-em swoją ekscytajcą i oto co z tego wynikło:

X: Co bierzesz na pierwszy ogień? :P
Osia: Czekam tylko żeby zrobić karczochy i sos holenderski:D
Bo kupiłam karczochy w Kauflandzie, jeszcze nigdy nie jadłam, tak jak sosu holenderskiego:D Jak ja lubię takie wyzwania. Ale się podekscytowałam:PP
X: eee sorka...ale karczku nie jadlas nigdy!
Osia:KARCZOCHY
takie warzywa
Mózgu
X:<lol>
<glupek>
<jestem z głupkiem>
Osia: dekiel...
X: Myslalem, ze tak na karczek mowisz :P
Osia: Ehem i dlatego użyłam liczby mnogiej w dodatku
X: No, ze masz kilka karczkow :D


No to tyle w tej kwestii :)

A jakie są wasze kulinarne prezenty?


3 komentarze:

  1. u mnie ksiazka nigelli i blender:) po swietach bedziemy eksperymentowac:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie książka Sophie Dahl. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń